Malta i Gozo na święta cz. I

Pomysł tripu na Maltę powstał dość spontanicznie i był też wymuszoy kalkulacjami kosztów w czasie w którym bilety były kupowane. Ale od początku….Co rok w mojej głowie pojawiała się myśl wyjazdu gdzieś na Święta Bożego Narodzenia. Lubię je za to co świętujemy, ale chyba już byłem znudzony tą rodzinną atmosferą i tymi samymi życzeniami jak co rok:-) Chciałem czegoś innego i nowego, jakiejś zmiany, chociażby po to aby pomyśleć:) Jak założę swoją rodzinę to z przyjemnością będę z nimi świąteczny czas spędzać, ale do tego czasu to kto wie…:-)

Swoim pomysłem podzieliłem się z kilkoma osobami i tak o to do grona zainteresowanych przystąpiło dwóch śmiałków: Samuel i póżniej Robert – współtowarzysze “niedoli”:]. Plan początkowo był bardzo prosty: jechać gdzieś gdzie jest ciepło, nie zimowo. Pomysłem było Maroko….jednak na ok. 2-3 miesiące przed świętami ceny wylotów nie zachwycały i dodatkowo najbliższe wyloty były z Niemczech. Podsumowując same koszty podróży nie wychodziły zbyt zachwycająco na tamtą chwilę. Zależało nam na czasie, aby zarezerwować coś znacznie wcześniej co sprawi, że: a) nie będzie już odwrotu i plan nie runie:] b) ceny będą znacznie mniejsze (to drugie z perspektywy czasu okazało się błędnym założeniem bo znacznie później pojawił się dość atrakcyjny lot do Maroko).

W międzyczasie dość intensywnie myślałem o Norwegii w celu próby zobaczenia Zorzy Polarnej na własne oczy co jest jednym z moich marzeń, lecz nie spełniłoby to wymogów ciepła i klimatu moich wspóltowarzyszy, a chodziło też o dobry czas razem. Ja i tak się cieszyłem na myśl wyjazdu,a zorzę sobie odstawiłem na dalszy plan wiedząc że kiedyś dopnę swego:)

Ostatecznie trafiły się atrakcyjne loty na Maltę w obydwie strony, w terminie jaki pokrywał się ze świętami (21-28 grudzień) i na dodatek z Krakowa. Normalnie czego chcieć więcej…Wybrałem opcję: telefonu do przyjaciela:) Krótka dyskusja i dzień później bilety na Maltę były zakupione! Radość późniejszego planowania i świadomość tego, że lecę gdzieś wreście na święta była osobiście dla mnie super:)

Dni do wyjazdu upływają szybko i 21 grudnia 2015 r. o godz. 21:20 lądujemy na Malcie. Pierwsze wrażenia po wyjściu z samolotu to śmiech i radość spowodowane tym, że jest prawie koniec grudnia, a na lotnisku palmy i jest tak ciepło, że aż miło:) Po 22:00 meldujemy się w hotelu w mieście Sliema i jeszcze tego samego dnia zaczynamy eksplorować okolicę…

IMG_2192

Pierwsze chwile po zameldowaniu w hotelu na Sliemie – jesteśmy na Malcie!



Malta jest naprawdę nieduża to zaledwie 316km2 (łącznie z wyspami wchodzącymi w skład archipelagu Maltańskiego) co w praktyce oznacza tyle, że udało się ją zjeździć wzdłuż i wszerz, a połowa baku została w samochodzie:) Główna wyspa kojarzy mi się głównie z miastami – jest dość gęsto zaludniona w zespole miejskim Valletty (stolicy), natomiast jej wschodnia część to już większa przestrzeń choć nie określiłbym jej nadzwyczaj atrakcyjnej widokowo:) Ja osobiście w miastach się trochę nudzę, pełny odpoczynek to według mnie czas spędzony na łonie natury stąd też poniższe fotografie mogą być dość specyficzne – czasami lepiej było chłonąć klimat danego miejsca niż wyciągać aparat:)

Na początek Sliema i jej okolice czyli nasza główna baza wypadowa na Malcie. Trochę spojrzenia na miasto….

Widok w kierunku hotelu w którym mieszkaliśmy.

Widok w kierunku hotelu w którym mieszkaliśmy.

Ciesząc się  wzburzonym morzem:)

Ciesząc się wzburzonym morzem:)

Promenada wokoło Sliemy - miejsce często używane przez biegaczy.

Promenada wokoło Sliemy – miejsce często używane przez biegaczy.

IMG_2315

Widok w kierunku Sliemy. Jak widać bardzo duże zaludnienie.

Charakterystycznie kolorowe maltańskie łódeczki.

Charakterystycznie kolorowe maltańskie łódeczki.

To samo co powyżej z większym detalem.

To samo co powyżej z większym detalem.

Ruch uliczny nocą.

Ruch uliczny nocą.

Kłódki miłości czyli forma wyrażania miłości przez osoby zakochane, w postaci kłódki, na której umieszcza się tabliczkę (lub ryt) z inicjałami zakochanych i ewentualnym krótkim wyznaniem miłosnym, a następnie umieszcza w miejscu publicznym, np. na moście. Ponoć zwyczaj wieszania takich kłódek pochodzi z Florencji, a dziś już zwyczaj coraz częściej spotykany i u nas więc przestaje dziwić:)

IMG_2260.jpgIMG_2262.jpgIMG_2270.jpg

A jeśli już o miłości mowa to nie może zabraknąć zdjęcia poniżej:) Uchwycony jeden z momentów podczas spaceru uliczkami Valletty. Chyba jedna z moich ulubionych scen – ma swój klimat:)

Miło czasami dostrzec taki gest jak trzymanie się za ręce w tym wieku.

Miło czasami dostrzec taki gest jak trzymanie się za ręce pomimo upływających lat…

Ruch uliczny na Malcie…Tak mi się to teraz przypomniało i skojarzyło bo było to dla nas niemałe wyzwanie. Ruch lewostronny – co tu dużo mówić, rewelka:) Okolice Vallety i Sliemy zakorkowane, wąskie uliczki oraz problemy z zaparkowaniem samochodu to normalka:) Jeśli udało się nam w okolicy hotelu znaleźć miejsce parkingowe to tylko późnym wieczorem i kursując kilka kółeczek po okolicy licząc, że coś się znajdzie. Zasada była prosta: chodzimy po okolicy pieszo, a jeżeli już wyjeżdżamy gdzieś samochodem to na cały dzień.

Euforię i śmiech wywołało dla nas wypożyczenie samochodu i fakt jaki się okazał po odebraniu kluczyków, że mamy: Peugeota. Żeby jednak było bardziej zrozumiale to małe wyjaśnienia: zaprzyjaźnieni i przesympatyczni przyjaciele z grupy: Trzask (polecam odwiedzić stronę) można rzec, że w 90% trafiają właśnie na tą markę podczas swych podróży, a że tym razem był z nami jeden z członków grupy to nie mogło być inaczej:-) Tutaj jednak należy się wielki hołd naszemu “przemieszczaczowi” dlatego, że był on: niezawodnym, kompaktowym, zwinnym i z zacięciem offroad-owym samochodzikiem:-)) Przeżył te wszystkie szutrowe drogi, którymi się przemieszczaliśmy. Szacun i respect!!:)

IMG_2331.jpgIMG_2336.jpgIMG_2337.jpgIMG_3295.jpgIMG_2381.jpgIMG_2674.jpgIMG_3133.jpgIMG_2185.jpg
1 – ruch uliczny
2 do 4 – Maltańskie uliczki
5 do 8 – hołd dla Peugeota:)

Marsaxlokk to tradycyjna wioska rybacka położona w południowo-wschodniej częsci Malty. Większość maltańskiego zaopatrzenia w ryby pochodzi właśnie z tego małego miasteczka. Życie tutaj to głównie połowy, handel pamiątkami lub restauracje. Fani kuchni śródziemnomorskiej z pewnością powinni odwiedzić to miejsce będąc na Malcie. Można tutaj tanio i obficie zjeść – my jednak z tej opcji nie skorzystaliśmy, a bazuje na zachwytach polskiej rodzinki z którą przez 2 dni w hotelu przy śniadaniu prowadziliśmy dyskusje:) Mi będzie się kojarzyło przede wszystkim z licznie kolorowymi łódeczkami i sympatyczną Panią handlującą pamiątkami, która była tak niezmordowana i zdeterminowana aby coś sprzedać, a przy tym uprzejma, że nie miałem sumienia i jakiś drobiazg musiałem kupić czym wręcz uszczęśliwiłem sprzedającą:)

Pomnik przedstawiający typowe życie w wiosce: rybak wracający z połowów, a na niego czekające dzieci.

Pomnik przedstawiający typowe życie w wiosce: rybak wracający z połowów, a na niego czekające dzieci.

Rybacy w chwili relaksu.

Rybacy w chwili relaksu.

W chwili wolnej od połowów czynność dość powszechna: łatanie sieci.

W chwili wolnej od połowów czynność dość powszechna: łatanie sieci.

I reszta spojrzenia na miasteczko:

IMG_3067.jpgIMG_3071.jpgIMG_3074.jpgIMG_3078.jpgIMG_3079hdr.jpgIMG_3080.jpgIMG_3094hdr.jpgIMG_3096.jpgIMG_3097.jpgIMG_3100.jpgIMG_3106.jpg

Walory widokowe na głównej wyspie to z pewnością nie zielone przestrzenie i pagórki jakie lubię:) Jest to nieco inny krajobraz do jakiego przywykłem…Gozo owszem podobało mi się znacznie i tam krajobrazowo było cudnie:) Ale o tym w drugiej cześci relacji. Nie mniej jednak trafiły się dość specyficzne warunki pewnego dnia, gdzie wybraliśmy się w podróż na zachodnią część wyspy wzdłuż wybrzeża (ta mniej zaludniona). Był to jedyny dzień podczas całego naszego pobytu przez który może 2 godziny lało jak z cebra i było pochmurno dzięki czemu wykorzystałem filtry kupione przed wyjazdem, aby dodać nieco dramaturgii:) Na chwilę oderwijmy się od miast…

IMG_3126.jpgIMG_3113.jpgIMG_3117.jpgIMG_3125hdr.jpgIMG_3130hdr.jpgIMG_3164.jpgIMG_3170hdr.jpgIMG_3183hdr.jpg
Wspomniałem o deszczowym jedynym dniu – cała reszta natomiast była niesamowicie słoneczna i ciepła. Na dodatek rzekłbym, że woda w morzu była cieplejsza niż w naszym Bałtyku latem:) Jednak zimą Malta również potrafi być mało sympatyczna….nam się po prostu tak trafiło. To że pogoda dopisywała widać …czyli próba kąpieli…:)

kapiel

Przymiarka do kąpieli dla odważnych:)

Czy ktoś pamięta bajkę o Popeye’u – postać pociesznego i sympatycznego marynarza, nieco porywczego i skorego do bijatyk, który swoją siłę czerpał ze szpinaku?:) Na Malcie znajduje się właśnie cała drewniana wioska Popeye Village, która została zbudowana w 1979 roku w malowniczej zatoce Anchor położonej w północno-zachodnim narożniku wyspy Malta. Był to plan filmowy musicalu Popeye opowiadającego o perypetiach owego marynarza. Po zakończeniu zdjęć osadę przekształcono w muzeum, które stopniowo rozbudowano w jedną z największych atrakcji turystycznych Malty.

IMG_3242.jpgIMG_3190hdr.jpgIMG_3209hdr.jpgIMG_3226.jpg
Na koniec należałoby wspomnieć trochę o stolicy: Valletta. Jest ona najdalej wysuniętą na południe europejską stolicą i stanowi jedną z najbardziej zagęszczonych obszarów zabytkowych na świecie. Znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Valletta nocą.

Valletta nocą.

Zawitaliśmy tam na chwilę w okolice centrum, by pospacerować trochę uliczkami i poobserwować nieco życia w stolicy. Do zwiedzania zabytków skory nie byłem więc zdjęcia poniżej to takie moje spojrzenie na otoczenie:)

IMG_3313.jpgIMG_3244HDR.jpgIMG_3257.jpgIMG_3266hdr.jpgIMG_3269hdr.jpgIMG_3274.jpgIMG_3290.jpgIMG_3298.jpgIMG_3299.jpgIMG_3300.jpgIMG_3308.jpgIMG_3312.jpgIMG_3320.jpgIMG_3325.jpgIMG_3344.jpg
Trochę z życia:
IMG_3285.jpgIMG_3331.jpgIMG_3335.jpg
Na zakończenie trochę zartobliwie i odbiegając od tematu to mówi się, że: Psy upodobniają się do właścicieli czy właściele do psów? Bo sam już nie wiem, a zdjęcie poniżej charakterystycznej pary: czworonoga i właściciela coś o tym mówi:-)
IMG_3338

To tyle w kwesti mojego spojrzenia na Maltę poprzez obiektyw aparatu. Niektóre obrazy pozostaną bardziej w mojej głowie. To czym się podzieliłem to taka namiastka. Wkrótce relacja z Gozo – drugiej co do wielkości wyspy archipelagu Wysp Maltańskich. A ta jest zdecydowanie bardziej malownicza…

This entry was posted in podróże.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*