Karkonosze i jej “królewna” Śnieżka + bonus Śnieżne Kotły.

Tak się fajnie ostatnio złożyło, że miałem okazję być w rejonie Karkonoszy. Już sama myśl, że będę w rejonie gór nie dawała mi spokoju:) Przecież nie byłbym sobą gdybym nie postanowił takiej okazji wykorzystać:) Dalszy bieg wydarzeń był oczywisty….Postanowiłem wygospodarować dwa dni na to by choć trochę zaznajomić się z tym pasmem górskim. Wybór padł oczywiście na Śnieżkę (1603 m), która wchodzi w skład Korony Gór Polski oraz Śnieżne Kotły w ramach relaksu:)

W pokoju hotelowym późnym wieczorem odpalam internet, aby sprawdzić warunki pogodowe na dzień następny oraz zaplanować z mapą trasę. Wiedzę o pogodzie traktowałem tylko informacyjnie bo wiedziałem, że idę bez względu na warunki (w końcu mam tylko jeden dzień wolny – Niedziela, aby ją wykorzystać).
Oczywiście prognoza pogody nie zachwyca – ma być: wietrznie, zimno, deszcz/śnieg, mgła….W głowie kalkuluję czy mam potrzebne wyposażenie na takie warunki – większość jest, a tego czego nie ma rekompensuje determinacja:-) Na koniec studiowanie mapy pod kątem zagrożenia lawinowego i znajomości przebiegu szlaków według wariantów zimowych. Jestem gotów – pora spać!:)

IMG_3822

Planowanie trasy w hotelu.


Dzień wypadu – startuje z Karpacza. Mój wariant trasy to: Kościół Wang -> Schronisko Samotnia -> Schronisko Strzecha Akademicka -> Schronisko Dom Śląski -> Śnieżka. Pogoda faktycznie nie zachwyca: zimno, pada lekka mżawka i jest strasznie mglisto oraz pochmurnie. Już samo podejście koło kościoła okazuje się upiorne. Wszystko oblodzone, każda z nóg kroczy jakby była oddzielnym członkiem: to prawo, lewo to mały nieplanowany “szpagacik” albo zjazd 2 metry w dół:) Ubaw mam niezły: kijkami staram się sobie jakoś pomóc, próbuje znaleźć miejsca bez lodu, ale ich po prostu nie ma:) Mijam dwójkę turystów “przyklejonych” do płotu jakiejś posesji, którzy na swój sposób próbują pokonać trudności – idzie im jeszcze gorzej:-) Na chwilę się zatrzymuje. Żartobliwie zagaduję na temat obecnych warunków…chwila śmiechu po czym wspólnie stwierdzamy, że mamy raki w plecakach, ale tak trochę głupio wyciągać je na samym początku trasy i to na dodatek tam gdzie nie ma jeszcze śniegu:)
No nic pora naginać dalej…Idąc samemu wiem, że moje tempo pomimo warunków będzie mało spacerowe:) Zresztą prócz mgły nie ma czego podziwiać:) Przede mną długa droga w kierunku szczytu (jak się później okazuje rozgrzałem się jak diesel więc czasowo nie była taka długa:]) Napotkane osoby (nie ma ich dużo) wymijam raz po raz…
Warunki jak poniżej:

IMG_3826.jpgk2.jpg
W końcu po jakimś czasie dochodzę do ostatniego schroniska przed szczytem: Dom Śląski. Trzeba dodać, że szlaki w Karkonoszach są znakomicie oznakowane. Przy widoczności jaką trafiłem tyczki okazują się bardzo pomocne i przydatne. Bez nich byłoby znacznie trudniej.

Poniżej widok przed schroniskiem od którego stoję zaledwie kilka metrów, a i tak ledwo co go widać (na trasie bywało jeszcze gorzej).

Przed Schroniskiem: Dom Śląski.

Przed Schroniskiem: Dom Śląski.

W schronisku chwila na ogrzanie się: m.in. odmrażanie sklejonych rzęs:-) + jakiś lekki posiłek przed szczytem. Wychodzę do “mleka” na dworze, ubieram raki i pora maszerować na szczyt…

Raki - niezwykle pomocne na oblodzonych odcinkach.

Raki – niezwykle pomocne na oblodzonych odcinkach.

Maszeruję jeszcze jakiś czas przed siebie w kierunku szczytu, ciągle widząc zaledwie końcówki własnych kijków i może jednego metra przed nimi:) W głowie myślę sobie, że pewnie aparat, który taszczę w plecaku będzie i tak zbędny więc na szczycie Śnieżki pozostanie mi jedynie trening fantazji w wyobrażaniu sobie widoków jakie być powinny, a ich nie ma:-)

Otóż po kilkudziesięciu metrach moje myśli są rozproszone tym co widzą moje oczy, a uśmiech na twarzy przypominający banana na promocji w biedronce sprawia, że aż chce się żyć!!! W duszy mi gra: chwała Bogu!!:)
Dlaczego? Why? No baaa – wychodzę z paskudnych mgieł i chmur a moim oczom ukazują się wspaniałe widoki. Od tej pory jest już tylko lepiej:)

Jest radość:)

Jest radość:)

Od tego momentu postu zaczyna się jego prawidłowa część:) Dalsze opisy uważam za zbędne gdyż po zdjęciach można sobie wyobrazić jaką euforię czułem widząc to co na zdjęciach, które i tak nie oddają tego co było na żywo:)

IMG_3831.jpgIMG_3834.jpgIMG_3837.jpgIMG_3838.jpgIMG_3844.jpgIMG_3847.jpgIMG_3849.jpgIMG_3852.jpgIMG_3859.jpgIMG_3860.jpgIMG_3861.jpgIMG_3863.jpgIMG_3866.jpgIMG_3867.jpgIMG_3868.jpgIMG_3883.jpgIMG_3886.jpgIMG_3891.jpgIMG_3894.jpgIMG_3904.jpg

Na szczycie delektowanie się widokami i opalanie zdaje się ciągnąć w nieskończoność. W mp3 rozbrzmiewają przeróżne utwory nadające klimatu tej chwili. Uczucie spełnienia pogłębia i utrwala zmarszczki mimiczne na mojej twarzy:-)

Zachodzi również śmieszna sytuacja i dialog na samym szczycie. Zagaduje do mnie mężczyzna wskazując palcem na moje buty z pytaniem:
– Scarpa Chamroz Pro?!
Słysząc tą frazę i język angielski bez wahania odpowiadam:
– Yes of corse. This is Chamroz Pro with Grivel crampons.
Dalsza rozmowa przebiega w języku angielskim na temat obuwia, górskich doświadczeń itp. (oczywiście kaleczę trochę swoją mową, ale rozumiemy się….)
Po 5 minutach rozmowy następuje zaskakujący zwrot akcji:-) Pada pytanie ze strony mojego “nowego” znajomego:
– Where are you from?
– I am from Poland and live in Nowy Sacz. It is about 100 km from Cracov and Zakopane with beautiful mountains nearby.
Na ustach mojego rozmówcy maluje się wielki uśmiech, po czym wyciągając w moim kierunku rękę w geście przywitania mówi:
– Miło mi. Krzysiek jestem!:)
Nasza reakcja jest bezcenna. Zataczamy się wręcz ze śmiechu….Obydwoje uznajemy, że w takim razie wygodniej będzie przejść na język polski:) Z nowo poznanym towarzyszem kontynuujemy zejście ze szczytu, gdzie poznaję również jego towarzyszkę życia i wspólnie jakiś czas wędrujemy razem…

Przed zejściem ze szczytu również oczom moim ukazuje się Śląski Dom przed, którym kilka zdjęć wcześniej robiłem sobie zdjęcie. Chmury zostały przewiane przez grań przez co odsłoniły piękny kadr.

Widok na Śląski Dom ze Śnieżki I

Widok na Śląski Dom ze Śnieżki I

IMG_3922

Widok na Śląski Dom ze Śnieżki II

Na pożegnanie Śnieżka jeszcze przy zejściu pozwoliła mi spojrzeć na swoje oblicze z oddali:

Śnieżka - Karkonosze.

Śnieżka – Karkonosze.

W tytule postu wspomniałem o pewnym bonusie czyli Śnieżnych Kotłach. Nie będę ich przedstawiać w osobnym wątku, ani też w przytłaczającej ilości zdjęć:) Wspomnę tylko, że naprawdę warto je odwiedzić i potraktować jako przyjemny spacer ze Szrenicy (no trochę trzeba potuptać, ale dla mniej wprawionych można skrócić wycieczkę wyciągiem).

Wieża TV na Śnieżnych Kotłach.

Wieża TV na Śnieżnych Kotłach.


Śnieżne Kotły

Śnieżne Kotły

Pierwszy kontakt z Pasmem Karkonoszy zaliczam zdecydowanie do tych udanych. Z pewnością warto tutaj wrócić szczególnie zimą. Ciesze się, że udało mi się zaliczyć Śnieżkę – jeden ze szczytów Korony Gór Polski i to w takim warunkach. Fajne jest to, że góry górom nie są równe i każde mają swój inny charakter i specyficzny klimat. Kolejne szczyty jeszcze przede mną. Chwała Bogu za te dzieła i za to, że mogę je podziwiać i zwiedzać:)

Pamiętne “selfie”:) będą mi przypominać o tym wypadzie…
IMG_3999IMG_4005

This entry was posted in góry.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*