Ruch to zdrowie czyli jak nie stać się “kapciem”:)

„Bo ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda, pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego, mając obietnicę życia obecnego i tego, które ma nadejść” (1 Tym 4:8)

Oczywiście, że zgodzę się z powyższym, jednak to w cale nie stawia ćwiczeń i dbania o swoje zdrowie w negatywnym świetle czyniąc je jakimiś bezwartościowymi, pustymi czynami. To tylko kwestia ustalenia priorytetów mówiąca, że pobożność ma większą wartość czemu nie będę przeczył:)

Osobiście uważam, że facet, który się nie rusza to trochę taki „kapeć”: Jak jest młody to jeszcze będzie szedł siłą rozpędu swojego wieku, ale z latami i tego zacznie mu ubywać, a tyłek będzie coraz bardziej lepki do kanapy:) Jako faceci z natury jesteśmy leniwi i potrafimy w najróżniejszy sposób znaleźć dobry powód, aby nie robić z sobą nic. Cytat na początku podałem w sposób lekko sarkastyczny, gdyż spotykam się i z taką argumentacją również. Zachęcam do ruszania się i robienia coś ze sobą w kwestii naszego zdrowia. To że prosimy Boga o zdrowie to fajnie, ale sami możemy też przyczynić się do jego poprawy, a nie tylko leniwie czekać aż Bóg będzie działać cuda, kiedy my nie mamy ochoty nic z siebie dać:-)

Dobrze jest mieć siłę i energię do codziennych zajęć jakie są nam stawiane, do obowiązków w domu, w życiu, w rodzinie. Już sam spacer 1h dziennie to dużo. Zamiast do pracy jechać autem można na rowerze, albo na nogach jak nie mamy za daleko. Jeśli ktoś nie ma kasy to wcale nie musi jej wydawać na siłownie, centra sportów itp. Podczas spaceru można wykonać kilka prostych ćwiczeń, które przyspieszą tętno, pobudzą mięśnie do działania itp. To kwestia naszej motywacji i nastawienia oraz samodyscypliny.

Ja wybrałem ostatnio „siłownię na świeżym powietrzu” czyli Street Workout – jest to rodzaj ćwiczeń kalistenicznych na świeżym powietrzu, wykonywanych z użyciem elementów tzw. „małej architektury” , np. trzepaki, murki, latarnie, bramki piłkarskie, itp). Kalistenika jest to rodzaj ćwiczeń, które można wykonywać bez specjalistycznych urządzeń, bądź ciężarów przy wykorzystaniu jedynie własnej masy ciała. Odpowiada mi ta forma ruchu bo ćwiczenia z własną masą ciała są dla mnie i mojego kręgosłupa znacznie bezpieczniejszeJ

Nie potrzeba do tego też żadnego specjalnego sprzętu – jedynie chęci i trochę motywacji. To jedna z tych form spędzania wolnego czasu w tygodniu kiedy nie mam za dużo czasu aby wyskoczyć gdzieś daleko za miasto, a chcę odreagować od wszystkiego:) To gwarancja na to, że nie ważne jak się będę czuć, jak zły i paskudny miałem dzień….do domu wrócę i tak uśmiechnięty chwaląc w duszy Boga:)

Nie powiem, że nie lubiłem siłowni…owszem lubiłem, ale jednak ćwiczenia na świeżym powietrzu mnie osobiście bardziej mobilizują i cieszą. Nie potrzebuję mieć nie wiadomo jakiej masy ciała i muskulatury – w przypadku mojej przemiany materii i ilości ruchu oraz zainteresowań byłoby i tak ciężko:) Dobrze i zdrowo się czuję tak jak jest teraz.

Od czego zacząć?

PLAN TRENINGOWY – warto go mieć. Po pierwsze pozwoli nam to utrzymać w miarę systematyczność. Jeżeli coś przerwiemy to wiemy do czego wrócić. Prawidłowy trening powinien się składać z systematyczności i być dobrany odpowiedni zestaw ćwiczeń z podziałem na partie mięśniowe i ich częstotliwość (już 2 razy w tygodniu wystarczy). Dobrany odpowiednio do tego co chcemy osiągnąć (zbudować masę, zredukować tkankę tłuszczową, nabrać ogólnej sprawności) i na jakim etapie jesteśmy. Jeżeli nigdy nie ćwiczyliśmy to musimy dać sobie trochę czasu na zbudowanie podstaw i przyzwyczajenia organizmu i mięśni do wysiłku. Podzielić sobie na odpowiednie partie i grupy mięśni itp.

Swój plan treningowy podzieliłem na 2 sesje i dobrałem ćwiczenia na różne partie ciała. Całość wykonania jednej sesji treningowej polega na wykonaniu kilku cyklów ćwiczeń: zwykle 3-4. Cykl to wykonanie wszystkich ćwiczeń po kolei z przerwami między sobą od 30-45 sekund. Ilość powtórzeń danego ćwiczenia uzależniona od predyspozycji. Sesje treningowe w tygodniu zdarza się, że łącze z jazdą na rowerze lub bieganiem.

Przykładowy plan treningowy i ćwiczenia, które sobie ułożyłem poniżej:

Przykładowy plan treningowy

Przykładowy plan treningowy

To tylko przykład tego jak ja czasami aranżuję sobie taki trening jak mam więcej czasu. Ja nie buduję masy mięśniowej więc celowo łącze czasami rower + wybiegania z ćwiczeniami. Robię to co sprawia mi przyjemność i na co mam ochotę w myśl ogólnemu rozwojowi oraz temu co aktualnie potrzebuję (trochę zainteresowań mam związanych z różnymi aktywnościami).
Na internecie można znaleźć sporo naprawdę fajnych treningów i artykułów więc nie będę tego tutaj rozwijać.

Przykładowe ćwiczenia:

19.jpg30cw.jpg37a.jpgskrety_tulowia.jpgt3.jpg

DIETA:

Musimy również pamiętać o regeneracji (dać sobie czas na odpoczynek) i dostarczaniu dla swojego organizmu paliwa w postaci odpowiednio zbilansowanej diety, aby nie “zjadać samego siebie” i mieć siłę oraz energię. Warto sobie poczytać o rodzajach i roli podstawowych składników odżywczych w organizmie, porze ich jedzenia itp. Szczerze mówiąc warto tą wiedzę mieć nawet jak się nie ćwiczy bo większość naszych zdrowotnych problemów bierze się ze złych nawyków żywieniowych.

Kasza manna z kurczakiem i warzywami

Kasza manna z kurczakiem i warzywami

Powyżej przykładowe szybkie danie, które sobie ułożyłem tak, aby była energia i nie czuć się ciężkim:
– kasza manna (obecnie zastępuję kaszą jaglaną bo jest zdrowsza)
– warzywa: papryka słodka (żółta, czerwona), cukinia, marchewka, brokuł
– pierś z kurczaka, aby dostarczyć białko (jak chcę wersję bez mięsa to zastępuję np. ciecierzycą)
– przyprawy: zioła prowansalskie, bazylia, oregano, sos sojowy i co tam mam pod ręką:]

Kurczak z brokułami i ryżem

Kurczak z brokułami i ryżem

Poniżej leczo – do niego dodaję makaron razowy, aby było pożywniejsze bo samo leczo szybko przejdzie i jestem znów głodny:)

Leczo z zieloną soczewicą

Leczo z zieloną soczewicą

Dania bardziej komponuję pod kątek składników odżywczych i tego co mam w domu. Zdaje sobie sprawę też, że jedzenie potrafi kosztować, ale da się naprawdę dobrać zdrowe produkty, bogate w składniki odżywcze i nie wyszukane jak na salonach:-) Jak się nabiera wiedzę co warto jeść to później łatwiej coś znaleźć i skomponować.
Woda – nie zapominajmy o piciu nawet jak się nam nie chce. Przecież nasz organizm to około 65% wody, a że to woda to życie więc coś w tym jest:)

Kochani to taka zachęta, aby czasami opuścić swoje cztery ściany i wyjść na dwór, zrobić coś ze sobą. To nie musi kosztować, to nie musi być też street workout (to tylko przykład) – to może być nawet godzinny spacer: z dzieckiem, małżonkiem bądź samemu:) Wybierzcie taką formę aktywności, która będzie Wam sprawiać przyjemność, a przy okazji przyczyniać się do poprawy zdrowia, samopoczucia, utraty “piwnego brzuszka” itp.:)

Życie i czas ucieka, wymówek przybywa. Jeśli tylko wam zdrowie pozwala to wykorzystajcie to i doceńcie oraz dbajcie o nie, bo są też wśród nas tacy, którzy marzą tylko o tym, aby móc się przejść o własnych siłach, a nie mogą…

This entry was posted in inne.

One Comment

  1. Paweł 2015/09/08 at 2:20 pm #

    Słowo kapeć pierw mnie zezłościło, a później zmotywowało:) Wczoraj syna wziąłem na spacer, porobiłem pierwszy raz od dawna pompki z młodym na plecach – wszyscy zadowoleni mieliśmy niezły ubaw. Fakt często nie robimy nic ze swoim zdrowiem z racji lenistwa, a później zadyszka, bóle pleców przy zabawie z dziećmi lub codziennych zajęciach. Kebaba odstawiam, nawyki zmieniam, a żona cieszy gębę i pozdrawia:)

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*